niedziela, 29 stycznia 2017

Top 3: zajmujące suszone gryzaki

Co prawda ostatnio rzadko mamy suszone gryzaki, ale to raczej z lenistwa i braku zapasów, więc może to dobra pora na odświeżenie tematu i nowe zamówienie. Przetestowaliśmy już chyba wszystkie ogólnodostępne gryzaki i mamy swoich faworytów. O zaletach gryzaków trąbią wszystkie strony o psiej tematyce - są naturalne (a bio, eko i naturalne ostatnio w modzie), bogate w białko, składniki odżywcze i witaminy, do tego pomagają wyczyścić jamę ustną. Co jednak dla nas najważniejsze potrafią zająć psa, a długie memłanie ma działanie uspokajające. Dlatego też poniżej skupiam się tylko na tych gryzakach, z którymi nie jest łatwo się uporać.

Penis wołowy

Zdecydowany faworyt na liście Kuku. Pocięty na kilkunastocentymetrowe kawałki wygląda bardzo niepozornie. Jest owszem twardy, ale cienki i niewielki. A jednak zjedzenie 12-centymetrowego odcinka zajmuje kilkadziesiąt minut. Jest zbyt twardy, żeby go przegryźć, więc trzeba długo memłać. Penis jest jednym z najbogatszych źródeł białka, zawiera ponad 80% tego cennego w diecie składnika. Ponadto nie ma szczególnie intensywnego zapachu i z racji niewielkich rozmiarów pociętą wersję można łatwo przechowywać.

Gicz

Pierwszy raz spróbowaliśmy giczki jagnięcej na wakacjach pod namiotem. Chcieliśmy czymś zająć psa na czas rozkładania domu. Był to strzał w dziesiątkę, na widok giczy dosłownie rozbłysły mu oczy, świat wokół przestał istnieć, a my mogliśmy spokojnie zająć się namiotem. Nawet niewielka stopa może psa zająć na co najmniej godzinę, jest sporo do obgryzienia (lub oderwania) i wymemłania. Próbowaliśmy też giczki z sarny (razem z bogatą w kolagen racicą), początkowo nie wywołała tak wielkiego entuzjazmu, ale po kilku gryzach Kuku się wciągnął.

Ogon wieprzowy

Nieco podobny do giczy, bo ma w sobie sporo mięsa. My wybieramy wersję większą czyli około 20-30 centymetrowy kawałek, który zajmuje Kuku na kilkadziesiąt minut. Najbardziej smakowity i czasochłonny jest trzon ogona,  zjedzenie całości wymaga długiego memłania.