niedziela, 20 maja 2018

O psich imionach

Kilku moich znajomych zostało ostatnio rodzicami, więc jestem względnie na bieżąco z tematem imion dla dziewczynek głównie, ale coś tam o chłopcach też słyszałam. Wybór imienia bywa nie lada wyzwaniem i nie ma tutaj znaczenia czy chodzi o dziecko, psa czy może szczura, to zawsze jest poważna decyzja.

Na stronach rządowych znajdziemy dane na każdy rok pokazujące popularność imion wśród noworodków. A jak jest z psami? Nie znajdziemy oczywiście żadnych statystyk na ten temat (choć widziałam jakieś wyniki ankiet) i ciężko powiedzieć czy tutaj też panują jakieś trendy związane powiedzmy z nowymi postaciami z bajek, bo w końcu często to dzieci wybierają imiona dla naszych podopiecznych. Ja prowadziłam własne obserwacje na ten temat, szczególnie intensywnie przez ostatnie dwa lata kiedy Ku jest z nami i pora to uporządkować.

Imion dla psów jest nieskończenie wiele, a przy wyborze ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia (i zdrowy rozsądek). Jednak generalnie można je wszystkie zebrać w trzech kategoriach: imiona ludzkie, postaci z książek/filmów/mitów/legendarne (jak Azor czy As) oraz pozostałe.
Pierwsza grupa jest chyba najmniej popularna i przyznaję, że mi również najmniej odpowiada. Jakoś nie pasuje mi wołanie do psa per Leszek, na przykład. Ale znajdą się Leszki, bo był (jest?) piesek Leszek, który mieści się jednocześnie i w drugiej kategorii. Niemniej są sympatycy takie opcji, bo jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności w promieniu 100 metrów mam dwa psy o imieniu Róża, a w promieniu 300 metrów dwie Tosie. Słyszałam też o kilku Zuziach, Maksach/Maxach, jednym z dobrych kolegów Ku jest natomiast Teodor. Znajdzie się też pewnie sporo imion o egzotycznym rodowodzie, ale w tej kwestii brakuje mi wiedzy, więc się nie wypowiem.

Częściej spotykam się z psimi imionami inspirowanymi różnymi postaciami, zresztą Ku sam mieści się w tej grupie. Znamy co najmniej pięć suczek o imieniu Didi (pisane w różny sposób) i kilka Lei (księżniczek), poza tym są Olaf (od bałwana z Krainy Lodu), Bambo, Rocky, Yogi, Ogi, Akira, Bójka... Coraz rzadziej, ale wciąż można spotkać Reks(i)a, Azora czy Asa (na marginesie, ten ostatni może się wiązać z mało dziś znanym filmem Hydrozagadka, my uwielbiamy i gorąco polecamy).

No i na koniec hulaj dusza boga nie ma, kategoria bez dna i chyba najbardziej popularna, bo pozwala puścić wodze fantazji. Myślę, że mógłby to być temat na dobrą pracę naukową - co wybór imienia mówi o właścicielu, może ktoś się skusi? Moglibyśmy wymienić w nieskończoność, ale ograniczę się do tych, które spotykam najczęściej albo z jakiś powodów zapadły mi mocno w pamięć, czyli: Bigos, Bazyl, Kapsel, Bobik, Klusek, Lucky, Duke, Dea, Buba, Fanta, Pusia, Whisky...

A skąd wzięły się imiona Waszych psów?