poniedziałek, 17 grudnia 2018

Roztomajte #1

Od dawna interesuje się fotografią, pamiętam jak robiłam pierwsze (wakacyjne) zdjęcia lustrzanką Praktica mojego taty. Potem dostałam swój aparat, sama wywoływałam czarno-białe filmy i zdjęcia, a w końcu przerzuciłam się na lustrzankę cyfrową. I choć niestety nie zaszłam w tym temacie za daleko, a przynajmniej póki co i nie śledzę na bieżąco nowości fotograficznych, to coś tam sobie podglądam i nie potrafię się nie zachwycić czyimś geniuszem.

Odkąd mam psa i przeglądam sieć w poszukiwaniu różnych psich wątków, trafiam oczywiście co jakiś czas na psie fotografie. Każdy kto choć trochę zainteresował się tematem na pewno trafił na Alicję Zmysłowską znaną chyba całkiem nieźle w świecie. Według mnie jednak większość psich zdjęć jest bardzo podobna. Psy leżą w kwiatkach, obejmują drzewa, są wciskane w zapierające dech w piersiach krajobrazy, jest bokeh... Wiadomo, kalki pojawiają się nie tylko w psiej fotografii, ale tutaj naprawdę ciężko znaleźć coś, co wywołuje wielkie "O JA-CIE".

Moises Levy

Całkiem głośno było o nim w tym roku, no i nie ma się co dziwić. Niby nic nadzwyczajnego,  jednak odpowiednia perspektywa i "decydujący moment" robią robotę. Na wielu zdjęciach są psy, a od listopada powstaje seria "City Dog". Polecam obserwować instagrama.

Christian Vieler i projekt Snapshots

Regularnie powstają serie zdjęć pokazujące ludzi i zwierzęta w ruchu. Mimo to takie zdjęcia zwykle są ciekawe, bo pokazują coś, czego nie dostrzeżemy gołym okiem i często jest to zaskakujące. Jedną z takich serii zrealizował Christian Vielere i pokazuje psy łapiące przysmaki. Część zdjęć znajdziecie na stronie i instagramie autora, można też kupić kalendarz, choć nie wiem czy będzie jeszcze dostępny.

Honza Řeháček i Sitka

Chyba każdy psiarz słyszał w tym roku o fotografie Honzie i Sitce, suce wilczaka czechosłowackiego. I znowu wydaje się, że nic szczególnego, zdjęcia są do siebie dość podobne, utrzymane w podobnym klimacie, ale to instagram i tak właściwie powinien wyglądać przemyślany profil. Mimo wszystko jest w tych zdjęciach co, co łapie za serce i bynajmniej nie chodzi o to, że wygląda "jakby oswoił dzikie zwierze", jak donosiły niektóre portale. Być może ważniejsze jest tło, niż sam pies, ale kto wie? Zdjęcia znajdziecie tutaj.

Alex Liverani i projekt Dango

A na koniec zupełnie z psami niezwiązane, ale dobitnie pokazujące, że w fotografii najważniejsze nie są sprzęt i umiejętności techniczne, a zdolność obserwacji. Tytułowe dango to japońskie kolorowe kluski, które nabija się trójkami na patyczki i zajada z herbatą. Deser zainspirował fotografa do serii wcale nie takich oczywistych tryptyków, sprawdźcie koniecznie.